zadzwoń
508 663 367






zadzwoń
508 663 367
napisz
kontakt@sledznafali.pl
zadzwoń
508 663 367
napisz
kontakt@sledznafali.pl
X
zadzwoń
508 663 367
napisz
kontakt@sledznafali.pl
Jak praca w Różowym Pudlu zmieniła moje życie

Troszkę uchylę Wam drzwi do mojego świata. Zapraszam – wejdźcie, rozgośćcie się, zaraz podam herbatę. To kilka minut czytania, a może spowoduje, że zwiążemy się na dłużej?

Niebanalni ludzie, pasje, miejsca i wnętrza sprawiają, że krew szybciej krąży mi w żyłach. Lubię ten stan. Są też zwykłe historie i ich bohaterowie – te mają szczególne miejsce w moim sercu, gdyż zazwyczaj okazuje się, że są… jednak wyjątkowe.

Co jeszcze jest ważne? Humor. Bez niego ani rusz. Uwielbiam ten odrobinę ironiczny, przenikliwy, inteligentny. Cóż z tego, że sama czasem potrzebuję dłuższej chwili, by załapać, o co chodzi. Tym dłużej się potem śmieję…

Nie będę tu przytaczała mojego cv – ten etap mam już za sobą, odkąd zostałam sama sobie szefową. W 2020 roku, trudnym czasie pandemii, ruszyłam w drogę ze Śledziem na fali – i jestem niezmiernie ciekawa, dokąd mnie ona zaprowadzi.

Bo ja wiem, gdzie chciałabym dojść. To ważne.

Urodziłam się chyba z długopisem w jednej garści i kartą papieru w drugiej. Pisałam zawsze i wszędzie. Pewnie dlatego trafiłam na polonistykę (no i jeszcze dlatego, że matematyka to dla mnie czarna dziura była). Naturalną koleją rzeczy – przy mojej ciekawości ludzi i świata – było dziennikarstwo.

Piętnaście lat związana byłam z „Dziennikiem Bałtyckim” i przeszłam tam różne szczeble kariery – od zwykłego dziennikarza, który biegał po ulicach w poszukiwaniu gorącego tematu, przez redaktora prowadzącego, sekretarza redakcji po kierownika sopockiego oddziału „DB”.

To były wspaniałe czasy i cudowni, wyraziści, kreatywni ludzie! To wtedy, a nie na studiach, od najlepszych uczyłam się pisania, zdobywania informacji, solidnego rzemiosła dziennikarskiego, ale też szacunku do ludzi i ich historii. Żadne tam kopiuj-wklej… Pracowałam też w dziale kreatywnym tego wydawnictwa, a na końcu mojej dziennikarskiej kariery związałam się z Wirtualną Polską.

Aż dopadł i mnie syndrom tak zwanej czterdziestki. Zmęczona siedzeniem za komputerem, dyżurami, pracą w weekendy, a potem coraz większą bylejakością informacji i tekstów, pogonią za statystykami i klikalnością serwisów internetowych –  zapragnęłam zmiany. Dużej.

Nikt się tego nie spodziewał. Zaskoczyłam chyba nawet samą siebie.

Otworzyłam i prowadziłam salon psiej urody o wdzięcznej nazwie… Różowy pudel. Uwielbiałam moje futrzaste towarzystwo (jak mniemam z wzajemnością). Było wesoło, bo dzwonili do mnie nie tylko właściciele czworonogów… Na brak psich klientów nie narzekałam, ale… brakowało mi kontaktu z homo sapiens. No ile można mówić, nie dostając żadnej odpowiedzi?! Moja kariera w Różowym trwała dokładnie 5 miesięcy.

Nieruchomosci pojawiły się jakby przypadkiem, ale szybko okazało się, że z powodzeniem mogę tu wykorzystać wszystkie zdobyte przez lata umiejętności (no może oprócz strzyżenia, he, he) i doświadczenie życiowe. Po drodze przybyło mi wiedzy o kredytach hipotecznych, prawa z zakresu nieruchomości, sprzedaży, pracy z klientem, marketingu internetowego. Odkąd zostałam freelancerką wróciłam do pisania. Storytelling, kreatywne podejście do tworzonych treści to mój konik. Nieruchomości za to rzucałam ze trzy razy – bezskutecznie.

Jestem więc piszącą agentką. Marzącą o tym, by choć trochę zmienić postrzeganie zawodu pośrednika w Polsce. By stworzyć miejsce dla kobiet, agentek nieruchomości, które są kreatywne, mądre i… nie cierpią zimnych telefonów. Które uwierzą w to, że można w tym biznesie pracować w rytmie slow.

Poza wymyślaniem, co by tu jeszcze zrobić, uwielbiam wędrować z psami po lasach, polach i plażach. Od czasu do czasu próbuję schudnąć oraz podszlifować angielski i hiszpański. Wciąż w trakcie… Jestem joginką.

Za malinową bezę zrobię naprawdę wiele. Zapamiętajcie!

Czytam kilka książek naraz i wciąż jestem do tyłu z kinowymi hitami. Jestem wdzięczna za Netflixa, a jednocześnie go nie cierpię (tak szybko robi się pierwsza w nocy…).

Rodzina jest najważniejsza. Ta najbliższą i dalsza. Przyjaciele. Na co dzień dzielę życie z dwiema córkami Julią i Hanią (z Julką, która studiuje w Danii, głównie przez internet), Mężem Inżynierem (ten sam od 16 lat), a towarzyszy nam duet M&M czyli dwa łobuzerskie kundle: Maniek i Mia. Mieszkam w Gdyni, ale pracuję w całym Trójmieście.

To moja historia. Jak widać, droga do szukania siebie może wieść nawet przez Różowego Pudla. I wstydu nie ma! Ważne, by szukać i nie patrzeć na pesel.

A jaka jest Twoja opowieść? Chętnie ją poznam. Może zrobimy coś razem?

A tymczasem zapraszam Cię na śledziowego bloga, FB lub IG. Zostań ze mną dłużej.

Napisz do mnie!



    śledź na fali
    508 663 367
    kontakt@sledznafali.pl
    Obserwuj mnie:
    Copyrights © 2020 Śledź na fali I Nie kopiuj, zadzwoń. Napiszę jeszcze lepsze teksty specjalnie dla Ciebie