zadzwoń
508 663 367






zadzwoń
508 663 367
napisz
kontakt@sledznafali.pl
zadzwoń
508 663 367
napisz
kontakt@sledznafali.pl
X
Autor:
Aga Szczecka
kategoria: zawód agent
czas czytania: 6 min
0
podziel się:

Z podwórka agentki. Zaraz skoczę ci do gardła kobieto, której nie znam

Po raz ostatni zrobiłam obchód mieszkania, z którego właśnie wyprowadzili się najemcy. Spojrzałam w kierunku balkonu: czy aby na pewno zamknięty? I serce mi stanęło. Dosłownie. – Gdzie mój telefon, cholera! Gdzie ja go wcisnęłam?!

Jestem zwierzolubem. Może dlatego tak często przyciągam ludzi (także klientów), którzy też je lubią. Wiecie, że dla najemców szukanie mieszkania przyjaznego czworonogom to prawdziwa zmora?
Nie wiem, serio nie wiem – dlaczego właściciele mieszkań są tak uprzedzeni do czworonożnych lokatorów. Jeśli to jest mały piesek, to jeszcze pomarudzą, pomarudzą, by ostatecznie i wyjątkowo: „wie pani, robię to tylko dla pani”, się zgodzić. Natomiast znaleźć mieszkanie dla owczarka lub bernardyna? Lub gdy zwierząt jest kilka? Graniczy z cudem. Zdarzało mi się kilka takich cudów uczynić. Pozdrawiam Freddiego, Lolka, Nikitę, Bunię…

Pozwolę sobie w tym miejscu na „słowo boże” do właścicieli mieszkań (czyli wynajmujących). Może ktoś z Was weźmie sobie te słowa do serca. Otóż kochani wynajmujący – z mojego doświadczenia wynika, że ludzie posiadający psy/koty i inne zwierzaki bardziej dbają o najmowane mieszkanie niż najemcy bez zwierzaków. Właściciele czworonogów zabezpieczają wasze mieszkania na sto tysięcy sposobów, żebyście nie marudzili na przykład, że pies podrapał podłogę i ściany są brudne… Serio.
Proszę, nie sprawiajcie, by właściciele wszelakich sierściuchów uciekali się do błagania, żebyście przyjęli ich ze swoim pupilem do normalnego, zadbanego mieszkania czy apartamentu z segmentu premium. Walczę o to osobiście, by odczarować przekonanie, że jak ze zwierzakiem to ewentualnie mieszkanie o obniżonym standardzie ujdzie, a kaucja to co najmniej potrójna.

Ludzie posiadający psy i koty nie są obywatelami drugiej kategorii tylko dlatego, że mają dobre serca. I chcą mieszkać w ładnych mieszkaniach.

I tyle w temacie. A tak na marginesie, zawierając w umowie najmu stosowne zapisy, można się dobrze zabezpieczyć. Można najemców zobowiązać np. do odmalowania mieszkania, wykupienia dodatkowego ubezpieczenia itp. – jest wiele sposobów, by spać spokojnie powierzając swoje mieszkanie najemcom. Nie o tym dziś jednak. Dziś czas na historię, która przyprawiła mnie o palpitacje serca.

Przedstawiam Wam najemców – para młodych ludzi plus dwa zwierzaki: kot i pies. Pies nie byle jaki– młody husky. Kot brytyjski, stary. Interesujące zestawienie, prawa? Chcecie więcej? Proszę bardzo. Kot to w zasadzie kotka, która nosi imię męskie i jest strasznie złośliwa. To szefowa, która rozdaje karty w tym duecie. Pies, a w zasadzie suczka, podwija ogon pod siebie i daje się temu diabelskiemu kotu terroryzować.
Młodzi ludzie jeszcze przed pandemią wrócili do Polski i… nie mieli gdzie zamieszkać.
Jak pewnie się domyślacie – mało kto chciał słuchać o wynajmie mieszkania przy takim składzie. Ekipie, która dodam, w międzyczasie rozrosła się jeszcze o gekona, który trafił do nich tylko na przechowanie. Ale nikt go nie odebrał. Utknęli wszyscy w rodzinnym domu w centralnej Polsce na przechowaniu. A tak bardzo chcieli mieszkać nad morzem.

Nie pamiętam w zasadzie, jak na siebie trafiliśmy, ale: znalazłam mieszkanie, przekonałam właściciela do tego osobliwego składu. I przyszła pandemia. Utrata pracy przyspieszyła decyzję o ponownym wyjeździe z Polski. Zgodnie z umową mieszkanie zostało odświeżone, pozostało spisać protokół, liczniki i się rozstać.
Jak to jest przy wyprowadzce, pewnie każdy z was wie… Ostatnie sprawy, pakunki, pakuneczki. Spisujemy protokół, liczniki, rozliczenie, sprawdzamy wszystko po kolei. Psica niespokojnie chodzi krok w krok za nami. Gekon w terrarium, opatulonym w gruby koc z alpaki, czeka na środku przedpokoju na ostatni kurs – wszak zima na zewnątrz. Znajomi wynoszą ostatnie pudła. Winda, dół, winda. Jeszcze kilka siatek z przedpokoju, kontener kota, terrarium, pies. Wreszcie klucze.
– Paaaa, trzymajcie, spokojnej podróży…  i takie tam. Fajni byli.

Otworzyłam okna, żeby przewietrzyć, usiadłam przy stole, uporządkowałam spokojnie dokumenty. Czas do domu. Obeszłam mieszkanie raz jeszcze, pozamykałam okna.
– No to szukamy następnych lokatorów, ciekawie czy będą równie sympatyczni  – pomyślałam ze smutkiem. Bo fajni najemcy to skarb. Obejrzałam się jeszcze na progu, czy balkon zamknięty. I… zamarłam. Włosy stanęły mi dęba i serce też chyba na chwilę… – Co jest? Gdzie mój telefon, cholera, gdzie ja go wcisnęłam?!

Domyślacie się już? Otóż: na oparciu kanapy, w rogu pokoju siedziała sobie wredna kocica i wgapiała się we mnie cała naburmuszona. Wiecie, niektóre koty potrafią robić taaakie miny. Ta była pod tytułem: „gdzie oni wszyscy się podziali oraz zaraz skoczę ci do gardła, jak mi tego nie wytłumaczysz kobieto, której nie znam”.
Gdy palpitacje już ustały i włos na głowie się uładził, to pierwsza myśl jaka mi przyszła do głowy to: zostawili go, pewnie specjalnie. Mieli dosyć kociska. Wiedzą, ze lubię zwierzaki i go nie oddam… Co ja z nim zrobię??? Nieeee, no to przecież dobrzy ludzie są. Dzwonię – oprzytomniałam szybko.
Zawrócili z trasy do Warszawy. Kot znowu wlazł za kanapę.
Jak się okazało, kontener (bez kota) zabrał z przedpokoju kolega i wsadził do auta nie zorientowawszy się, że jest za lekki.
A kocica faktycznie była obrażona, bo wcześniej dostała burę od właścicielki za to, że wyżarła psu jedzenie z miski. A że humorzasta jest bardzo, to postanowiła się schować za kanapą i tkwić tam w oczekiwaniu na przeprosiny, jak to podobno miała w zwyczaju. Nie przewidziała tylko, że to kiepski czas na fochy, gdyż jej właściciele właśnie się wyprowadzają.

Ot, taka historia.

PS.
Zdarzyło się wam kiedyś zapomnieć o psie/kocie/dziecku czy innym bożym stworzeniu?

 

podziel się:

Dodaj komentarz

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany. Wymagane pola są oznaczone *

Czytaj dalej

Czy śledź na konferencji to dobry pomysł?

20.09.2021
homestaging

Jeśli nie cierpisz śledzi, to się skrzywisz. Jeśli je lubisz, sprawdzisz jak je serwują. Tak czy inaczej śledź bez echa nie przejdzie… I o to właśnie chodzi. O trochę nieszablonowym podejściu do marketingu w branży nieruchomości mówię na pierwszej w Polsce Konferencji Homestagerek Online. A co ja, samodzielna agentka nieruchomości, homestagerka hobbystka, tam w ogóle […]

A potem do drzwi zadzwoniła właściwa pani Anna. Ta z mężem. 

10.06.2021
zawód agent

Prezentacja mieszkania w Sopocie. Czekam na umówionych klientów. Kwadrans przed czasem – dzwonek. Lekko zdziwiona schodzę na dół. – Pani Anna tak? Udało się przyjść Pani wcześniej? Czekamy na męża jeszcze? – Jakiego męża?! Wchodzimy, czasu mam mało. A to nie miała być kamienica taka bardziej stylowa, po remoncie? – Nie, od zawsze to był […]

O mieszkaniu z dziurą w podłodze i Sewerem nad głową słów kilka

6.05.2021
zawód agent

Pamiętasz mieszkanie z piękną drewnianą podłogą i dziurą wypaloną żelazkiem? To, które sąsiadowało z mieszkaniem, w którym Seweryn Krajewski, na którego wszyscy wołali Sewer (a tylko jego mama – Sewik) ćwiczył godzinami wprawki na pianinie? Jestem ciekawa, czy te historie przetrwają. Czy Marianka i Celinka usłyszą o nich od swoich rodziców. Nowych właścicieli sopockiego mieszkania. […]




śledź na fali
508 663 367
kontakt@sledznafali.pl
Obserwuj mnie:
Copyrights © 2020 Śledź na fali I Nie kopiuj, zadzwoń. Napiszę jeszcze lepsze teksty specjalnie dla Ciebie